Londyn *oczami Harry'ego*
- Chłopcy !- krzyknął Jerry.
- Już idziemy!- wrzasnął Zayn. Nie mieliśmy zielonego pojęcia o co mu chodziło i po co w ogóle musieliśmy tu przyjeżdżać. Otworzyliśmy drzwi i weszliśmy do dużego gabinetu o czerwonych ścianach i meblach z ciemnego drewna, a pośrodku stało potężne, ciemne biurko za którym siedział niski facet około czterdziestki , ubrany w dopasowany czarny garnitur i miał ulizane czarne włosy . Jego mina była poważna . Ten gabinet wyglądał okropnie - jak grobowiec rodzinny . MASAKRA! Nasz kochany Jerry nie miał za grosz stylu.
-Usiądźcie.!- powiedział wskazując na pięć krzeseł stojących przed biurkiem.
-O co chodzi.?- spytałem.
-Pamiętasz jak wam mówiłem, że będziecie mieć koncert gdzieś za granicą.?
-Taaa.- odpowiedzieliśmy przeciągając niemiłosiernie ostatnią głoskę wyrazu.
-A więc w końcu się doczekaliście. Pakujcie klamoty, za 2 dni lecimy do Nowego Jorku.- odparł. Ale miałem zaciesz, że normalnie nie mogłem usiedzieć na tyłku. Nailler, aż się zakrztusił i opluł Liama kebabem, którego właśnie pieprzał.
W tym samym czasie w Polsce... *oczami Catherine*
-To już wszystko na dziś, widzimy się za 2 miesiące.- zakończyła pani Kurpiak. Ale kiedy zabrzmiały ostatnie sylaby nikogo już nie było w klasie bo z dzikim pędem rzuciliśmy się przed szkołę żeby poczuć wiatr wolności we włosach. Boże nie wierzę, że już wakacje. Bite 2 miesiące bez szkoły, normalnie raj na ziemi.
-No to pa!- powiedział Michał machając nam ręką na pożegnanie.
-Nara!- odparłam jednocześnie z moimi wariatkami, bez których nie wyobrażam sobie życia.
- Dziewczyny, to będą wakacje naszego życia.- dodała Kasia, kiedy Michał zniknął z pola widzenia.
- Normalnie nie wierzę.- dodała Ola, którą normalnie roznosiło ze szczęścia.
- No to lepiej uwierz.- odpowiedziałam jej. A właśnie przecież was nie oświeciłam, o czym w ogóle mówię. No jak już pewnie wiecie jestem Amerykanką i dopiero rok temu przeprowadziłam się do Polski. Wcześniej mieszkałam w Nowym Jorku, gdzie do dziś stoi nasze zupełnie puste mieszkanie. Więc rodzice zaproponowali mi żebym tam pojechała na wakacje i że dziewczyny mogą jechać ze mną. Dziś rano im to powiedziałam i od tego czasu o niczym innym nie gadają. Sama już nie mogę się doczekać. Dzwoniły nawet do rodziców i wszyscy chwała bogu się zgodzili. Stałyśmy przed szkołą i omawiałyśmy szczegóły wyjazdu, kiedy Patrycja zaczęła grzebać w swojej komórce.
-O mój Boże!- krzyknęła Pati.
-Co jest.?- Zuza wytrzeszczyła na nią oczy.
-Sprawdzałam właśnie twittera i tu pisze, że w trakcie naszych wakacji w NY ma się odbyć koncert One Direction!!!!
-Naprawdę?- zapytałam przyciszonym głosem.
-Naprawdę, przecież to ich konto.- i odwróciła wyświetlacz komórki w naszą stronę.
-No faktycznie.- potwierdziła Kasia.
Zaczęłyśmy się drzeć i piszczeć jak wariatki, dopóki z okna nie wychyliła się znajoma twarz dyrektorki i zaczęła się na nas drzeć.
-Drogie panny, to że jest koniec roku szkolnego, to nie znaczy że możecie tu robić co się wam podoba! Proszę już nie wrzeszczeć!- i zamknęła okno z trzaskiem. Ponieważ nie byłyśmy pewne czy za chwilę nie będziemy wrzeszczeć znowu udałyśmy się do domu...
______________________________________________
No to jest prolog ;D Zachęcam do komentowania :)
- Dziewczyny, to będą wakacje naszego życia.- dodała Kasia, kiedy Michał zniknął z pola widzenia.
- Normalnie nie wierzę.- dodała Ola, którą normalnie roznosiło ze szczęścia.
- No to lepiej uwierz.- odpowiedziałam jej. A właśnie przecież was nie oświeciłam, o czym w ogóle mówię. No jak już pewnie wiecie jestem Amerykanką i dopiero rok temu przeprowadziłam się do Polski. Wcześniej mieszkałam w Nowym Jorku, gdzie do dziś stoi nasze zupełnie puste mieszkanie. Więc rodzice zaproponowali mi żebym tam pojechała na wakacje i że dziewczyny mogą jechać ze mną. Dziś rano im to powiedziałam i od tego czasu o niczym innym nie gadają. Sama już nie mogę się doczekać. Dzwoniły nawet do rodziców i wszyscy chwała bogu się zgodzili. Stałyśmy przed szkołą i omawiałyśmy szczegóły wyjazdu, kiedy Patrycja zaczęła grzebać w swojej komórce.
-O mój Boże!- krzyknęła Pati.
-Co jest.?- Zuza wytrzeszczyła na nią oczy.
-Sprawdzałam właśnie twittera i tu pisze, że w trakcie naszych wakacji w NY ma się odbyć koncert One Direction!!!!
-Naprawdę?- zapytałam przyciszonym głosem.
-Naprawdę, przecież to ich konto.- i odwróciła wyświetlacz komórki w naszą stronę.
-No faktycznie.- potwierdziła Kasia.
Zaczęłyśmy się drzeć i piszczeć jak wariatki, dopóki z okna nie wychyliła się znajoma twarz dyrektorki i zaczęła się na nas drzeć.
-Drogie panny, to że jest koniec roku szkolnego, to nie znaczy że możecie tu robić co się wam podoba! Proszę już nie wrzeszczeć!- i zamknęła okno z trzaskiem. Ponieważ nie byłyśmy pewne czy za chwilę nie będziemy wrzeszczeć znowu udałyśmy się do domu...
______________________________________________
No to jest prolog ;D Zachęcam do komentowania :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz