Polska
*Oczami Catherine*
Właśnie jadłam swoje ulubione płatki z mlekiem kiedy zadzwoniła do mnie moja kumpela Ola.
-Hejka - powiedziała Ola.
-No cześć - odpowiedziałam.
Cate wiesz ile masz kasy na samolot? - spytała się Ola.
- No nie do końca musiałabym policzyć, a co?
- Bo muszę kupić nam bilety lotnicze w obie strony.
- Acha, to może spotkajmy się o 12 .00 w parku i policzymy nasze oszczędności ?
- Spoko to ja obdzwonię dziewczyny i widzimy się za 2 godzinki.
- To na razie.
- Pa...- i rozłączyłam się.
Szybko dokończyłam płatki i poleciłam do swojego pokoju. Ubrałam się, uczesałam i wzięłam torbę do której włożyłam moje oszczędności. Zamknęłam dom na klucz, ponieważ nikogo w domu nie było. Gdy przyszłam do parku dziewczyn jeszcze nie było. Usiadłam więc na ławce. Chwilę później przybiegła Patka .
- No jestem ! - wysapała zdyszana.
- Okey, to czekajmy na resztę.
Parę minut później przyszła Ola , a następnie dołonczyła do nas reszta paczki czyli Kasia i Zuzka .
- No dobra to jak to będzie z tym samolotem ? - spytała jak zwykle ciekawska Zuzka.
Ja mam 965 złotych - odpowiedziała pośpiesznie Ola i wyjęła gotówkę z torebki .
- Ja poproszę rodziców żeby mi trochę kaski dołożyli , bo na razie mam coś około 1000 złotych - odparła otwierając portfel.
- Ja uzbierałam 912 - dodała Pati.
- Czyli po szybkim niezbyt dokładnym zliczeniu mamy 3658 złotych.
- No oki , to teraz trzeba będzie sprawdzić w necie na jaki przelot nas stać.
- To ja sprawdzę te przeloty - powiedziała Patka .
- To sprawdź i najlepiej wydrukuj i nam pokaż - skomentowała Ola.
- A ja mam dla was niespodziankę!- powiedziała Kasia.
- Jaką ?! - krzyknęła podekscytowana Ola .
- Mam 5 biletów na koncert One Direction!!! - odparła z uśmiechem Kasia.
- Skąd to masz i od kogo ? zapytałam.
- Tata nam funduje - wyszczerzyła się Zuza.
- Tak po prostu ? - zapytała Ola.
- No mnie za świadectwo z paskiem a Kaśce za naprawienie jego motoru.
- A nam za co ? - ciągnęła rozkojarzona Ola.
- No nie wiem , ale ważne , że kupił.- machnęła ręką Zuzka.
- No właśnie -dodała Patka.
Parę minut później Patce zadzwonił telefon - i musiał iść do domu.
- To ja spadam - dodała Patka i poszła.
- Ja też idę, muszę się spakować - oznajmiła Ola.
Parę godzin później
Londyn
*Z punktu widzenia Zayna*
-Kuźwa Louis zabieraj stąd te majtki! - wydarł się Harry kiedy Louis rzucił swoje gacie na jego łóżko .
Szafy były pootwierane a szuflady wywalone, czyli tradycyjne pakowanie w naszym wydaniu.
- Niall do cholery jasnej nie jedz nad moją walizką!! - krzyknąłem kiedy Horan jadł Prince-Polo.
- Zayn bierz stąd ten twój żel do włosów!. - darł się Harry .
- A po co.?
- A po co.?
- Kurde lokówka i się nie zmieści !.- panikował Harry .
Boże , skaranie boskie z tym Style'sem !- marudził Liam.
Upchałem do walizki mój żel i przykryłem go bluzą .
Po paru głośnych kwadransach przytoczył się Jerry z pytaniem
- Gotowi ?
- No prawie.- odparł Louis .
- Nieeeeeeeeee ! , bo mi lokówka nie mieści się w torbie! - wrzeszczał zrozpaczony Harry .
- Oj daj mi to ! - odparłem
Wziąłem lokówkę i próbowałem wepchać do ją do jego torby . Niestety jego lokówka złamała na pół . Harry prawie się rozryczał i warknął .
- Zayn idioto złamałeś ją.!
- No przepraszam kupię ci nową w NY.- próbowałem go pocieszyć lecz nie wyszło Harry położył się na łóżku i zaczął płakać, a potem walić pięściami w poduszkę .
- No dobra możemy jechać. Ale jak będziemy w NY to masz mi ją odkupić.- powiedział zrozpaczony.
Buahahahah z Harrym, Zaynem i lokówką to mnie rozbroiłaś :D Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńJuż niebawem się pojawi się następny post i zachęcam do czytania obiecuje że nie będzie nudno polecam wszystkim mojego zwariowanego bloga , który dopiero się rozkręca .
OdpowiedzUsuń